Plac Pięciu Rogów, czyli mała Warszawa. Rusza przetarg - Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie

Menu główne

09-07-2020

Plac Pięciu Rogów, czyli mała Warszawa. Rusza przetarg

Miejsce znane pod potoczną nazwą „plac Pięciu Rogów” to miszmasz wszystkiego z czego przez dekady składała się Warszawa. Tu budowano reprezentacyjne budynki, tu można było wypić kawę i trafić na strzelaninę. Tędy jeździły omnibusy, trolejbusy, autobusy. Sam plac… placem właściwie nigdy nie był. Teraz będzie. Do połowy przyszłego roku zyska kolejną na przestrzeni lat odsłonę. Stanie się wizytówką stolicy. Właśnie rozpisaliśmy przetarg na jego przebudowę.

O tym, co dokładnie zmieni się na placu Pięciu Rogów, można przeczytać w naszym czerwcowym komunikacie. Zmieni się bowiem nie tylko sam plac, ale też zbiegające się w nim ulice.

Dwieście lat temu warszawiaków w to miejsce przyciągał… cyrk. Popularny amfiteatr ochrzczony później „Szczujnią” lub „Hecą” u zbiegu Chmielnej i Brackiej oferował widowni początkowo walki zwierząt. Ale ponoć król Stanisław August Poniatowski nie był fanem tej rozrywki i aż do połowy XIX w. obiekt słynął z popisów sztukmistrzów i akrobatów.

Sto lat temu na plac przyjeżdżało się na zakupy do Braci Jabłkowskich, albo do Kawiarni Szwajcarskiej w Domu Prasowym, w którym mieściła się też redakcja „Gazety Polskiej”. W latach trzydziestych XX w. przyjeżdżało się i odjeżdżało w każdym kierunku autobusami, bo miejsce to, jak nigdy wcześniej ani nigdy później, było węzłem „zbiorkomu”.

Dziś ma stać się placem z prawdziwego zdarzenia. Miejscem spaceru, odpoczynku, ale z zachowanym przejazdem dla rowerów i komunikacji miejskiej.

Znaczna część polskiego PKB

Plac tworzy pięć ulic. Przecinająca go z zachodu na wschód Chmielna, a także zbiegające się na nim z czterech stron Zgoda, Szpitalna, Bracka i wpadająca w Bracką Krucza. Ta ostatnia stosunkowo od niedawna, bo przejazd przebito tam dopiero po wojnie. Docelowo miała wpadać wprost na plac dzięki wyburzeniu Domu Braci Jabłkowskich, ale zatrzymana w połowie przebudowa okazała się niezwykle trwała.

Wszystkie mają nieco inną historię. Chmielna jeszcze w połowie XVIII w. po prostu dzieliła pola uprawne, dopiero potem, gdy zaczęto ją zabudowywać, stała się miejscem handlu i rzemiosła. Dawna Warszawa była w praktyce „miastem prywatnym”. Publicznych terenów było w niej niewiele, Chmielna oddzielała kolejne jurydyki, czyli prywatne posesje, które z biegiem czasu dzielono, sprzedawano i kłócono się o nie. Sprawy właścicielskie utrudniające przebudowę miasta wcale nie zaczęły się w czasach powojennych. Są dużo starsze.

Bracką i Zgodą jeszcze w XVIII w. można było szybko przedostać się z królewskiego Ujazdowa do centrum administracyjno-gospodarczego na Grzybowie, była więc ważnym ciągiem komunikacyjnym, którym przejeżdżała wte i wewte znaczna część ówczesnego polskiego PKB.

Z kolei ciąg północ-południe czyli Szpitalna-Bracka, a potem Szpitalna-Krucza z biegiem lat raz tracił, raz zyskiwał znaczenie transportowe. Szpitalna łączyła wspomniany wcześniej trakt Ujazdów-Grzybów ze Szpitalem Dzieciątka Jezus (stąd nazwa ulicy), dopiero z początkiem XX w. przeniesionym na ul. Lindleya. Po II wojnie światowej i przebiciu ulicy Kruczej stała się jedną z alternatyw dla Nowego Światu i Marszałkowskiej.

Historia dopuszczania i rugowania z tego miejsca różnych form transportu jest burzliwa. Gdy w latach trzydziestych autobusy wypchnęły stamtąd transport konny, pojawił się nawet zakaz poruszania się „konnych pojazdów ciężarowych”, co miało chronić gładką nawierzchnię przed zniszczeniem.

Gdy po wojnie przebito do placu ul. Kruczą szybko poprowadzono nią jeżdżące już przez pl. Pięciu Rogów trolejbusy. Kursowały tamtędy do lat siedemdziesiątych, gdy zastąpiły je autobusy. Po trolejbusach pozostały na ścianach budynków haki, trzymające wcześniej sieć trakcyjną.

Plac ani razu nie był placem, jakim ma się stać w przyszłym roku. Nikt jeszcze nie pił kawy przy stoliku kawiarnianym na środku tego miejsca.

 

Prasa, handel i gangsterka

Czego tam przez lata nie było!? Wspomniany na wstępie drewniany amfiteatr – mieszczący pod dachem 3 tys. widzów – stał na rogu Chmielnej i Brackiej od lat 80-tych XVIII w. do 1852 r. Właściwie wtedy po raz ostatni w tym miejscu, dokładne przed wejściem do „okrąglaka”, funkcjonowało coś na kształt miejskiego placu. Na początku lat 50-tych XIX w. uznano, że najlepiej obiekt zburzyć a parcele sprzedać. W końcu ile można oglądać żonglerów? Ważniejsze jednak było to, że Chmielna stała się najwygodniejszą trasą między Nowym Światem a otwartym w poprzedniej dekadzie dworcem Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i w istocie pełniła funkcję pasażu handlowego dla podróżnych. Zamiast amfiteatru bardziej opłacało się zlokalizować tam sklepy i punkty usługowe. Galeria handlowa w formie pasażu przyklejona do dworca nie jest XXI-wiecznym pomysłem.

W dwudziestoleciu międzywojennym o prymat na placu „biły się” budynki na rogach. Na pierwszy rzut oka wyróżniała się „kamienica prasowa”, czyli trójkątny budynek między Zgodą a Szpitalną, który nie tylko dzięki wyglądowi skłaniał przechodniów do kojarzenia tego miejsca z nowojorskim Times Square. Początkowo trzy-, potem pięciopiętrowy, obwieszony reklamami, z neonem Chevroleta na dachu, był siedzibą redakcji kilku gazet (w tym „Gazety Polskiej”), a na parterze ulokowała się popularna Kawiarnia Szwajcarska.

Warto też wspomnieć, że po drugiej stronie Zgody, na rogu z Chmielną, nieco oddalona od środka placu, stoi jeszcze bardziej ostrokątna kamienica, która w 1925 była świadkiem jednej z największych strzelanin w Warszawie. Z niej wybiegli bojówkarze Komunistycznej Partii Polski, którzy zasadzili się na policyjnego szpicla. W chaotycznej strzelaninie zginęły dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych, w dużej części to przechodnie, którzy próbowali własnoręcznie łapać gangsterów. Jeden z zamachowców, Henryk Rutkowski, zyskał nawet ulicę – Chmielną, której w latach 1950-90 dano jego nazwisko. Nie cieszył się, bo złapano go i miesiąc po zamachu stracono.

Po drugiej stronie Chmielnej, wzdłuż Brackiej w 1914 r. wyrósł Dom Handlowy Braci Jabłkowskich. Nie był to jedyny dom towarowy w Warszawie, ale najnowocześniejszy i pewnie jedyny, który mógłby równać się z zachodnimi i przywodzić na myśl „warszawskiego Harrodsa”. Przeszklony dach, otwarte kondygnacje oparte o żelbetową konstrukcję i witraże zadawały szyku.

Zgoda na podsłuchu

II wojnę światową przetrwał dom handlowy. Jego „żywot” mógł być jednak krótki. Po przebiciu ul. Kruczej dalszym planem było jego wyburzenie, by ulica wprost wpadała w ul. Zgoda. Akcja konserwatorów, którzy masowo wpisywali do rejestru zabytków budynki wzdłuż Chmielnej zatrzymała ten pomysł. Budynek stoi do dziś. Krucza musi nieco skręcać w Bracką, żeby nie wpaść na ścianę DH Braci Jabłkowskich.

Kamienica prasowa wojny nie przetrwała i dość długo miejsce pozostawało puste. Dopiero w latach 60-tych powstał tam budynek pensjonatu Zgoda. Miejsce przewidziane na hotel dla gości zagranicznych odwiedzających stolicę Polski, głównie pracowników ambasad i konsulatów (było więc pod stałym nadzorem), zawierało na parterze dwupoziomową kawiarnię nawiązującą do przedwojennej Szwajcarskiej. Dziś mieści się tam restauracja. To był adres prestiżowy, choć trudno było tam dostać przydział.

Co ciekawe pensjonat Zgoda został odsunięty od placu, dzięki czemu dziś jest on nieco większy, choć przecież też niezbyt duży. Ale nic w tym dziwnego. Po wojnie plany warszawskich budowniczych zakładały wpuszczenie przestrzeni w ciasne uliczki śródmieścia. Chmielna po stronie zachodniej jest bardzo „nierówna”. Więcej miejsca jest przy kinie „Atlantic”, powstał „skwer bukinistów”. Dodatkowe miejsce przed powojennym budynkiem dziś szczelnie wykorzystuje restauracja, lokując ogródek. Na przebudowanym placu Pięciu Rogów w nawierzchni zaznaczymy dawny ślad przedwojennego budynku.

 

 

Raz omnibusy, raz trolejbusy

To niezwykłe skrzyżowanie w sercu Warszawy zawsze stanowiło element sieci transportowej, dlatego architekci dziś nazywają je „ziemią odzyskaną” dla spacerowiczów. Drzewa, które planujemy posadzić w tym miejscu (a warto zauważyć, że wcześniej ich tam nie było), mają podkreślić właśnie układ ulic przecinających plac.

Jeszcze w XIX w. plac należał do omnibusów, które prywatne towarzystwa próbowały zastąpić tramwajami konnymi, ale bezskutecznie. U progu niepodległości królowały tam dorożki. Dopiero w 1928 r. poprowadzono tamtędy pierwszą linię autobusową. W latach 30-tych pojawiły się kolejne, a plac stał się poważnym węzłem komunikacyjnym. Pod koniec dekady ul. Chmielną zmieniono w jednokierunkową (z Traktu Królewskiego do Marszałkowskiej), a komunikację w okolicy miała zmienić budowa metra, ze stacją na pl. Napoleona (czyli obecnym pl. Powstańców Warszawy). Plany przerwała wojna.

W styczniu 1946 r. przez plac przejechał pierwszy trolejbus, a Chmielna przez pewien czas zastępowała odgruzowywane Al. Jerozolimskie. W latach 70-tych pojazdy pod drutami zastąpiono autobusami, ale dla komunikacji publicznej ten ciąg stopniowo tracił na znaczeniu, co najwyżej zastępując Nowy Świat, zamykany w czasie wakacyjnych weekendów. Za to kierowcy często chętnie korzystają z tej dość powyginanej trasy, by ominąć Marszałkowską.

W przyszłym roku będą musieli znaleźć inną trasę. Według analiz ruchu dla całego obszaru, zrobią to bez problemu, a ruch dziś przejeżdżający przez pl. Pięciu Rogów rozłoży się na okoliczne ulice, nie powodując ich dodatkowego zakorkowania.

Przez plac będzie można za to spokojnie przejść lub przejechać rowerem, a od czasu do czasu autobusem przez Kruczą i Szpitalną. Spodziewamy się, że będzie to miejsce tłoczne, podzielone między tych, którzy będą je mijać, a tych, którzy postanowią tam odpocząć. Ci drudzy, rozglądając się dookoła będą mieli widok na pięć ulic i budynki w każdym ze stylów z ostatnich dwustu lat. Drugiego takiego miejsca w Warszawie nie ma.

Przy pisaniu wykorzystano artykuły „Jak w przestrzeni stworzyć miejsce?” Grzegorza Miki, „Chmielna – serce miasta” Piotra Wierzbickiego, „Komunikacyjne perypetie placu Pięciu Rogów” Daniela Nalazka, „Heca na Chmielnej” Rafała Sztarskiego i opisy fotografii pod tytułem „Warszawa detalicznie. Plac Pięciu Rogów” Jakuba Jastrzębskiego, zamieszczone w magazynie „Skarpa Warszawska” 2/2019. Nieoceniona okazała się też pomoc architekta Michała Kempińskiego, który uczestniczył w projektowaniu nowego placu.

Powered by Projectic.pl