Sygnalizacja to już nie tylko światła na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych, które zmieniają się po określonym czasie z zielonego na czerwone. Wciąż zapewniają bezpieczeństwo oraz pozwalają na uporządkowany przepływ pojazdów oraz pieszych i rowerzystów. Jednak dzięki coraz nowocześniejszym rozwiązaniom znacznie lepiej odpowiadają potrzebom – które także zmieniły się w ostatnich latach – wszystkich uczestników ruchu.
Nie trzeba naciskać
Zapewne każdy pieszy kojarzy żółte przyciski na przejściach. Za ich pomocą piesi mogą wywołać zielone światło. Dzięki temu nie są zależni od cyklu sygnalizacji, a kierowcy nie muszą stać na „czerwonym”, jeśli nikt nie potrzebuje przejść przez jezdnię. To tak zwana sygnalizacja adaptacyjna, która funkcjonuje na 775 z 925 świateł w Warszawie. Rozwiązanie to pozwala zaoszczędzić czas oraz pozytywnie wpływa na płynność ruchu na stołecznych drogach.
Dziś jednak na ok. 500 skrzyżowaniach i przejściach z sygnalizacją adaptacyjną nie trzeba też niczego naciskać. Wystarczy zbliżyć się do zebry, a umieszczone na słupach sygnalizacji detektory automatycznie wykryją pieszego. Wykrywani są jednak nie tylko piesi. W pobliżu skrzyżowań lub przejść z sygnalizacją można zauważyć na jezdni nieregularne wzory. To ślad po pętlach indukcyjnych montowanych pod nawierzchnią drogi. Za ich pomocą sygnalizacja wykrywa przejeżdżające pojazdy i dostosowuje program – np. nie uruchamia osobnej fazy do skrętu w lewo, jeśli nie ma takiej potrzeby.
Nie zapominamy również o rowerzystach, którzy są rejestrowani na różne sposoby. Najczęstszy to detekcja przy przejeździe rowerowym. Działa to tak samo jak w przypadku pieszych. Kamery rozpoznają rowerzystę, a sygnalizacja otrzymuje informację o zapotrzebowaniu na zielone światło. Ponadto od kilku lat wzdłuż kilku popularnych tras rowerowych stoją rowerowe totemy. Przymierzamy się do ich montażu na kolejnych. Totemy rejestrują i informują rowerzystów jadących między innymi ul. Powsińską, Świętokrzyską, Wybrzeżem Gdyńskim, czy powinni przyspieszyć, utrzymać prędkość lub zwolnić, żeby trafić na zielone światło na przejeździe.
Sygnalizacja dopasowana do potrzeb
Z detekcją rowerzystów poszliśmy jednak o krok dalej. Na niektórych ulicach nie tylko wykrywamy ich po dojeździe do świateł, ale dużo wcześniej. To nowe rozwiązanie, które pojawiło się już na pierwszych skrzyżowaniach. Przykładem jest skrzyżowanie ulic Świętokrzyskiej z Mazowiecką. Detektor wykrywa rowerzystów jadących ul. Świętokrzyską i wysyła informacje do sygnalizacji. Wówczas – o ile jest na to czas i nie ma zapotrzebowania na inne fazy ruchu – czas trwania „zielonego” na przejeździe przez ul. Mazowiecką może zostać wydłużony. Działa to zarówno na drogach dla rowerów, jak i pasach rowerowych.
W podobny sposób działa priorytet dla komunikacji miejskiej. W tym przypadku sterowniki nie zbierają jednak danych za pomocą detektorów, a otrzymują informacje o lokalizacji autobusów i tramwajów. Pod uwagę brane są także czas postoju na przystanku czy opóźnienie względem rozkładu jazdy. Na tej podstawie sterownik potrafi wydłużyć zielone światło o kilka sekund, aby autobusy i tramwaje zdążyły przejechać.
Nowoczesna sygnalizacja nie tylko odpowiada potrzebom związanym z ruchem, ale i z dostępnością. Chociaż kojarzy się przede wszystkim ze światłami, to na coraz większej liczbie przejść – już ok. 750 skrzyżowań, a liczba ta stale rośnie – działa także sygnalizacja akustyczna. Montujemy ją z myślą o osobach niewidomych i niedowidzących. W zależności od wydawanego dźwięku informuje o zielonym lub czerwonym świetle. Natężenie dźwięku na bieżąco regulujemy tak, aby pogodzić potrzeby osób niewidomych z oczekiwaniami okolicznych mieszkańców. Ponadto na bocznej ściance wspomnianych żółtych przycisków znajduje się plan tyflograficzny (dotykowy) przejścia. Dzięki temu osoby słabiej widzące mogą dowiedzieć się za pomocą dotyku, przez ile pasów prowadzi przejście, czy jest wyposażone w azyl itd.
Testujemy także przygotowane przez Biuro Zarządzania Ruchem Drogowym rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. W zeszłym roku na jednym z przejść przez ul. Niemcewicza wdrożyliśmy analizę obrazu z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Nowy program rozpoznaje większe i mniejsze grupy pieszych czy też osoby poruszające się wolniej, np. osoby starsze lub z niepełnosprawnością. Sygnalizacja wykrywa wtargnięcie pieszego lub rowerzysty na jezdnię przy czerwonym świetle, a także zatory przed i za skrzyżowaniem. Pilotaż wypadł pomyślnie, dlatego niewykluczone, że w przyszłości takie rozwiązanie pojawi się na kolejnych skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych.
Jaki ruch, takie światła
Wszystkie wspomniane systemy wymagają odpowiedniej konserwacji. Pomocny w ich utrzymaniu ich prawidłowego funkcjonowania jest monitoring sterowników sygnalizacji, dzięki któremu możemy wykorzystywać jej pełny potencjał. Monitoring pozwala nam na łatwy dostęp do danych ze sterowników. Dzięki temu możemy znacznie szybciej znajdować i usuwać awarie. Także takie, których na pierwszy rzut oka nie widać, np. awaria detektora lub problemy z koordynacją.
Nowoczesne rozwiązania sprawiają również, że sygnalizacja w Warszawie może działać jak jeden organizm. Jego mózgiem jest Zintegrowany System Zarządzania Ruchem. System funkcjonuje w stolicy od 2008 roku, a dziś liczy już sobie ponad 400 skrzyżowań i przejść dla pieszych. Pozwala nam na dynamiczne sterowanie ruchem na największych arteriach stolicy w zależności od natężenia ruchu, dostosowując cykle sygnalizacji do aktualnych potrzeb w danym miejscu.
Pod koniec zeszłego roku podpisaliśmy nową umowę na obsługę ZSZR w latach 2026-2031. Nie tylko gwarantuje utrzymanie dotychczasowego standardu, ale również rozwój systemu. Przykładem jest „cyfrowy bliźniak”, czyli platforma do przewidywania i projektowania zmian w ruchu. Ponadto w ramach nowej umowy planujemy przejść na sterowanie ruchem na całych korytarzach zamiast na pojedynczych skrzyżowaniach, dzięki czemu ruch w stolicy będzie jeszcze płynniejszy.












