W ciągu ostatnich 10 lat liczba wypadków śmiertelnych w stolicy znacząco spadła. Od 3 lat nie przekracza 30. Tymczasem jeszcze w 2016 roku wyniosła 57. Taki trend to efekt konsekwentnej realizacji założeń Wizji Zero – strategii, której celem jest stopniowe zmniejszenia liczby śmiertelnych wypadków na drogach w dążeniu do zera – bo każdy taki wypadek to tragedia i należy dołożyć wszelkich starań, by mu zapobiec.
Warto w tym miejscu przyjrzeć się stolicy w rozbiciu na dzielnice, bo niektóre z nich swoimi rozmiarami i liczbą ludności dorównują średniej wielkości miastom. Uwagę zwraca tutaj Praga-Południe, gdzie przez cały zeszły rok nie doszło do śmiertelnego wypadku.
Ponad rok bez ofiar
Praga-Południe to najgęściej, a także jedna z najliczniej zaludnionych dzielnic Warszawy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego mieszka w niej 186 tys. osób. To tyle co w Toruniu, Kielcach czy Sosnowcu, a dwa razy więcej niż np. w Jaworznie. To daje 8 324 osoby/km2. Dla porównania cała stolica ma gęstość zaludnienia na poziomie 3604 osób/km2. Co ważne, Praga-Południe nie jest dzielnicą peryferyjną – to bardzo rozbudowana komunikacyjnie część Warszawy, z intensywnym ruchem dojazdowym do centrum i siecią tramwajową.
Mimo tak dużego zagęszczenia – a co za tym idzie, dużego natężenia ruchu – na drogach Pragi-Południe nie odnotowano ani jednego śmiertelnego wypadku od 22 grudnia 2024 do 19 stycznia 2026 roku. To niemal 13 miesięcy. Co więcej, gdyby została potraktowana jako osobne miasto, byłaby największą miejscowością w Polsce, w której nie było w zeszłym roku ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych.
Te 13 miesięcy skończyło się tragicznym wypadkiem na ulicy Grochowskiej w styczniu tego roku – dwoje kierowców złamało przepisy ruchu drogowego i w efekcie wypadku zginęło dziecko. Im dłuższe okresy bez wypadku, tym głośniejszy i bardziej szokujący jest ich koniec. Nie inaczej było np. w przywoływanych często w tym kontekście i stawianych za wzór Helsinkach, które również zanotowały ponad 12 miesięcy (na przełomie 2024 i 2025 r.) bez żadnego wypadku śmiertelnego. W stolicy Finlandii skończyło się to w lipcu zeszłego roku serią trzech wypadków na przestrzeni kilku tygodni, w których zginęły cztery osoby.
Nie tylko Praga-Południe
Poza Pragą-Południe jest jeszcze pięć dzielnic, gdzie na drogach nikt w zeszłym roku nie zginął. To Rembertów (już trzeci rok z rzędu), Bemowo, Wesoła, Ursus i Wilanów. Na szczególną uwagę zasługują dwie ostatnie. Nie tylko nie doszło w nich w ubiegłym roku do śmiertelnych wypadków. W ciągu ostatnich 5 lat odnotowano w nich po zaledwie jednym takim zdarzeniu.
Ursus to także jedna z najgęściej zaludnionych dzielnic – 71 tys. mieszkańców, 7 596 osób/km2. Ostatni wypadek śmiertelny miał miejsce w 2024 roku, kiedy piesza weszła pod nadjeżdżającą śmieciarkę. Wilanów jest natomiast dzielnicą o małym zagęszczeniu ludności – 53 tys. mieszkańców, 1 447 osób/km2 – a i wspomniany wypadek (tez z 2024 roku) miał miejsce w mało zurbanizowanej okolicy. Był jednak bardzo głośny i tragiczny, a przyczyną była brawura. Kierowca osobówki, jadąc z dużą prędkością, stracił panowanie nad pojazdem i wypadł z drogi. Zginął na miejscu z dwoma pasażerami.
Realne działania, realne zyski
Przytoczone przykłady pokazują, że wyeliminowanie śmiertelnych wypadków na drogach to nie mrzonka. Między innymi dzięki inwestycjom w poprawę bezpieczeństwa na drogach udało się to już w dużej skali – na poziomie poszczególnych dzielnic. Teraz działamy dalej, aby udało się w jeszcze większej – na poziomie całego miasta. Jak dotąd najdłuższy okres bez ofiar na drogach w całej Warszawie to 2,5 miesiąca.
Należy jednak pamiętać, że poprawa infrastruktury drogowej ogranicza jedynie część czynników, które odpowiadają za wystąpienie wypadku. To wciąż często zdarzenia losowe. Na przykład w 2024 roku nikt nie zginął na ulicach Pragi-Północ. Rok później ofiar śmiertelnych było już tam 5 – najwięcej ze wszystkich dzielnic w 2025 roku.
Dziś wiele wypadków to nie kwestia złej infrastruktury. Coraz częściej to kwestia nieuwagi lub nierozwagi uczestników ruchu. Dotyczy to nie tylko kierujących (którzy odpowiadają za zdecydowaną większość wypadków). Dotyczy to również pieszych, którzy byli w zeszłym roku ofiarami 11 wypadków śmiertelnych, przy czym spowodowali aż 8 z nich.
